• Wpisów:45
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin:28 929 / 2282 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chwilowo wydawało mi się, że mnie jednak chcesz... Nie trwało to długo.
Kolega, Ty i ja. Wychodziliśmy razem na fajkę, mieszkaliśmy na jednym osiedlu, niecała minuta i jestem pod Twoim domem. Stoimy we troje.
"-Masz ognia?
-mam"
Sekundowe muśnięcie dłoni przy podawaniu zapalniczki. Czułam ten chłód. Wiedziałam, że te dwie noce przy Tobie już nie powrócą.
"Dzięki".
Już nie wychodziliśmy nigdzie we dwoje, nie było spacerów po północy. Tylko Ty, ja i ten kolega. Jakbyś bał się spojrzeć mi prosto w oczy sam na sam. Zastanawiałam się dlaczego? Bo bałeś się, że zacznie mi zależeć, że będę o tym mówiła na głos a Ty nie chciałeś tego słuchać. Nie wiedziałeś, że niestety mi już zależy.
Ten chłód, słabnąca nadzieja. Wrzesień.
 

 
Witaj, usiądź wygodnie i posłuchaj o mojej niespełnionej miłości, która nigdy nie zniknęła, chociaż tak mi się wydawało.
To zaczęło się na początku wakacji 2012 roku.
Twoje oczy przypominały to niebo nad nami, piękne słoneczne, niebieskie niebo... i Twoje oczy.
Spotykaliśmy się codziennie - spacery po północy to był standard. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że zakocham się w Tobie tak nieszczęśliwie. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Miałam wrażenie, że rozumiemy się doskonale.
Błogie dni trwały, i trwały...

Domówka: Ty, ja i dwoje znajomych.
Mój pokój, leżałeś na łóżku, znajomi wyszli z domu.
"Chodź tu do mnie" - powiedziałeś
Zacząłeś mnie całować, mogłam zwariować ze szczęścia, upita alkoholem, pijana Tobą.
Nawet nie wiem kiedy minęła noc, w Twoich objęciach, skąpana w gorących pocałunkach. Byłam szczęśliwa.


 

 
To jest tak tragiczne, aż śmieszne.
Jak jedna osoba może wpłynąć aż tak na Twoje życie nawet z Tobą nie rozmawiając?

Może trzeba sobie przypomnieć kiedy to się zaczęło...
Wrócić do tego czasu, miejsca, przypomnieć sobie wszystko ze szczegółami, zapisać na kartce i spalić ją w miejscu, które najbardziej Ci o Nim przypomina.
Pewnie to nie pomoże, ale tak naprawdę nic nie sprawi, że zapomnisz, że to się skończy. Póki będziesz go widywać - to będzie w Tobie i nie zniknie. Dopiero kiedy On zniknie z pola Twojego widzenia na bardzo długo, zaczniesz zapominać...

 

 
Zupełnie inaczej się funkcjonuje ze świadomością , że ktoś Cię kocha. Zupełnie inaczej się żyje, gdy ma się dla kogo
 

 

więc nie traktuj jej jak kontraktu,
który zrywasz, gdy dzień masz gorszy,
kiedy zyski chwilowo są mniejsze niż koszty,
sacrum nie zmieni lekki podmuch wiatru,
to źródło, którego nikt nie może zatruć. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
...Teraz nie ma we mnie żadnej cząstki kochającej Ciebie. Nie czekam na wiadomość, nie tęsknie za Twoim widokiem, nie odliczam godzin do spotkania. Nawet już o Tobie nie myślę, zapomniałam jak bardzo Cie kochałam. Zapomniałam o Tobie. Myślałam, że to będzie cięższe, ale wierzyłam w swoją siłę, w chęć przetrwania. Wyrwałam z siebie tą miłość którą darzyłam Ciebie po to, by już więcej nie cierpieć. Trochę mnie to kosztowało, ale uwolniłam się od tego ciążącego uczucia które na samą myśl o Tobie ściskało mnie w gardle, łzy napływały do oczu i głowę zaprzątały myśli tylko o Tobie. Jesteś nałogowym palaczem, zawsze mówiłeś, że nie lubisz przy mnie palić bo wiesz, że ja tego nie lubię. Ale później paliliśmy razem, był też alkohol. Tylko Ty nie wiedziałeś, że zabijasz mnie od środka, że musze brnąć w to gówno po to by móc na chwile sie wyluzować. Bez Ciebie nie mogłam oddychać. A gdy byłam z Tobą to Ty zabierałeś mi tlen. Dłużej nie potrafiłam, wiedziałam, że moja miłość do Ciebie prędzej czy później mnie wykończy. Ty nie czułeś do mnie nic i właśnie to mnie wyniszczało. Byliśmy blisko, bardzo blisko. Tylko, że to ja tylko w tej "przyjaźni" kochałam. Ty o tym nie wiedziałeś i się nie dowiesz. Choć już Cię nie kocham, piszę to by do samego końca wyrzucić z siebie wszystko co Ciebie dotyczy, nawet głupi sentyment.
Tyle.
Pisałam to sama, pod wpływem emocji, chwili. ; )

 

 
Niektórzy ludzie nie potrafią się poddać, mimo, że kosztuje to ich tak wiele, nie chodzi tu o kwestie materalne (no chyba, że liczy się kasa na szlugi, alko, i inne). Przez drugą osobę wpędzają się w bagno, sami w nie brną, mogą z niego wyjść ale jednak cały czas wracają do przeszłości. Okaleczanie się? Chleb powszedni. Nie robi im to już różnicy, blizny zostaną i tak. Czy na skórze czy w sercu.Nie wiem ile czasu trzeba na to, dlaczego ktoś kogo się tak zraniło dalej Cie pragnie? Ja nie potrafie tego rozkminić. Może jestem na to zbyt zimna. Może mam serce z kamienia? Nie, to nieprawda, mimo tego wszystkiego i tak w to nie uwierzy. Za bardzo mnie kocha, mimo, że dobrze wie, że Go nie chce, że Go nie kocham i, że nigdy nie będę. On nie da mnie skrzywdzić i powiedzieć na mnie złego słowa. Dlaczego ja go nie kocham? Nie potrafię, w mojej głowie dalej siedzi skurwiel który mnie skrzywdził. Gdzie tu logika? Odrzucam faceta który dla mnie zrobi wszystko, przez kolesia który nic do mnie nie czuje.



  • awatar All I Wanted.: @intryga-ntka: racja, dziekuje:)
  • awatar All I Wanted.: @keep my casket closed.: też bym zajarała ale to jutro dopiero, tzn w dzień xd
  • awatar intryga-ntka: Nie można się zmusić do miłości. To głupie uczucie, które albo się czuje, albo nie, a że czasem jest bezsensowne? Takie uroki. Ludzie, którzy pokazują swój ból, są słabeuszami. Nie potrafią cierpieć, chcą żeby inni cierpieli z nimi. Kochać to czasami pozwolić odejść i to jest największa miłość jaka istnieje. Życzę siły!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›